Goszczyński Ryszard

Goszczyński Ryszard (25.11.1944 r. Brodnica - 18.11.2010 Bydgoszcz) - dziennikarz, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, z wykształcenia filolog bułgarski, urodzony w Brodnicy 25 listopada 1944 roku. Po maturze, którą składał w ówczesnym II Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Kamionka w Brodnicy, zdał egzaminy wstępne na UJ w Krakowie.

Zakończenie studiów wypadło Ryszardowi akurat w trakcie ogólnopolskich protestów młodzieży akademickiej w 1968 roku, w których jako młodzieniec światły i ciekawy życia wziął czynny udział. W trakcie jednej z demonstracji został aresztowany i spedził kilka nocy w osławionym krakowskim areszcie przy u. Montelupich. Próbowano przypisać mu "czynną napaść na funkcjonariusza MO", co groziło wtedy bezwarunkową odsiadką. Od kryminału uratował go wtedy jeden z wykładowców, umożliwiając mu jednocześnie terminową obronę pracy magisterskiej oraz gwarantując własnym autorytetem skierowanie niepokornego magistranta na "właściwe tory". Rad nierad trafił wtedy Rysiek do redakcji "Gazety Krakowskiej", jednego z najwiekszych wtedy dzienników w Polsce, w której to krok po kroku poznawał tajniki dziennikarstwa. Po pewnym czasie przypomniano sobie, że redaktor Goszczyński jest magistrem filologii bułgarskiej i gdy trafiła się okazja skierowano go na roczne stypendium do Sofii. Tam pracował w Instytucie Kultury Polskiej, poznawał literaturę bułgarską, nawiązywał kontakty z pisarzami, tłumaczył ich utwory na język polski. Po powrocie z Bułgarii pracował w prasie małopolskiej i śląskiej. W ostatnich dekadach XX wieku postanowił powrócić w rodzinne strony. Pracował w bydgoskiej rozgłośni Polskiego Radia, był dziennikarzem "Gazety Pomorskiej", w końcu został brodnickim korespondentem "Nowości", na łamach których publikował nie tylko informacje z regionu, ale również reportaże podpisywane skrótem imienia "ard".

Po 1989 roku nastąpiły zmiany ustrojowe, a w nowej rzeczywistości Rysiek nie potrafił sie odnaleźć. Był dziennikarzem "starej daty". Bardzo oczytany, wychowany w kulcie książki, ale uformowany w PRL-u, nie mógł sie pogodzić zwłaszcza z nowym drapieżnym kapitalizmem, a co za tym idzie z niesprawidliwością społeczną, z ubożeniem znacznej części społeczeństwa, kosztem nielicznych nadmiernie – jego zdaniem – bogacących się. Podejmował próby powrotu do dziennikarstwa na łamach "Czasu Brodnicy" oraz "Gazety Brodnickiej". Starał się zrozumieć nowe czasy. Uwierzył – na krótko – propagandzie wolnego rynku i przedsiębiorczości. Zadłużając się wydał własnym sumptem 10 numerów tygodnika "BePeSport", który miał stanowić alternatywę dla istniejących tytułów prasowych na rynku lokalnym. Niżej podpisany sekundował Ryśkowi w tym przedsięwzięciu, starając sie przekonać go do nowych czasów, co jednak z rozmaitych, zwłaszcza finansowych, a także ideologicznych względów nie udało się. Po 1989 roku w życiu Ryśka miał miejsce epizod "polityczny". Jako zaprzysięgły smakosz "złotego trunku" założył w Brodnicy komórkę podstawową – zwaną ławą – Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, która miała nawet przez jedną kadencję swoją reprezentację w Sejmie. Był wielkim przyjacielem zwierząt, miłośnikiem przyrody, jednocześnie przeciwnikiem sformalizowanych struktur zajmujących się tymi zagadnieniami. Twierdził, że pieniądze wydawane na etaty, delegacje i reprezentację tych struktur mogłyby, wydatkowane inaczej, uchronić wiele zwierząt, roślin przed zagładą. Najlepiej czuł sie w lasach Pojezierza Brodnickiego. Tu naprawdę wypoczywał. Przegrał walkę ze stosunkowo rzadką chorobą, tydzień przed swoimi 66 urodzinami. Został pochowany na brodnickim cmentarzu parafialnym.

Źródło: Ziemia Michałowska nr 12 (279) grudzień 2010